Kto kogo uczy?

Donald Van Howten
21 czerwca 2010

Zostawiam moich bliskich w Polsce; jestem trochę smutny, ale mam słodkie wspomnienia i kolejne bogate doświadczenie ... nauczywszy się tak dużo, zastanawiam się kto jest nauczycielem ... Niewątpliwie są to boskie nauki, ale jakże są skrywane ...

Plan był taki, że przyjeżdżam, żeby uczyć metody Odcisków Życia, zrobiłem to jak najlepiej umiałem i zostało to dobrze przyjęte. Jednak znów pojawia się pytanie ? kto uczy? Za każdym pobytem w Polsce odkrywam, że zarówno ?studenci? jak i sam kraj mają dla mnie nauki.

Północna Polska, kraina jezior ...

Słońce wstaje o czwartej rano, zanurzam moje ciało w jeziorze o 5.00. Następnie spacer / medytacja / odpoczynek, kiedy kontempluję zajęcia, które zaczynają się o cywilizowanej godzinie 11.00. Nauka zapada głęboko w wypoczęte, szczęśliwe umysły, które przyjmują to, co pojawiło się w mojej głowie za sprawą ?Nauczyciela? nas wszystkich ... Potem poszukiwanie uzdrawiających wspomnień ? ruch i dotyk, żeby poruszyć świadomość ? auto-korekta wynikająca z wewnętrznej wiedzy pojawia się raz za razem.

Przerwa na popołudniowy posiłek ... młode ziemniaki z uprawy nad jeziorem zdobią nasze talerze ...

Świeże warzywa, właśnie wyrwane z urodzajnej gleby, umiejętnie przygotowane z miłością, odżywiają nasze ciało i umysł. Tuż za płotem spoceni rolnicy uczą nas jak dbać o ziemię. Jemy, a jastrząb szybuje nad naszymi głowami. Bocian, który właśnie przyleciał z Afryki, spaceruje po wodzie, a my się przyglądamy.

Czarna krowa przy płocie gapi się na jezioro ? czy zastanawia się tak jak my, nad chodzeniem po wodzie?

?Nauczycielka? w swojej zwierzęcej formie czeka na nas; lekcja jest zawsze sesją odbywającą się tutaj, w świecie natury ? czy widzimy, czy uczymy się?

Dzikie trawy, zioła i kwiaty dowodzą, że ziemia jest zdrowa, żadnych chemicznych dodatków, jedynie ciężko pracujący rolnicy i nawozy zwierzęcego pochodzenia.

Rozpoczynamy popołudniowe zajęcia, chmury gęstnieją, poszukujemy naszych leczniczych wspomnień przy pomocy ruchu i dotyku. Przez okno widać rodzinę, z babcią, która w pośpiechu zbiera siano przed burzą. Pracują bardzo ciężko, można się zastanawiać jakie odciski życia tworzą ... całe pokolenia żyjące w ten sam sposób ... Zajęcia trwają, wysyłanie pozytywnych myśli, bo ciężkie chmury zbierają się nad wzgórzem, gdzie pracują żniwiarze. Jedna ze studentek roni łzy ulgi ? odnalezione wspomnienie ? kiedy pierwsze krople deszczu spadają na odległe pole. Nasze życzenia, żeby się udało wysyłamy przez okno; babcia krzyczy w języku obcym moim uszom; pełno w nim dźwięków z ?z?, co nadaje językowi koloryt.

Zbliżamy się do końca zajęć z nakładaniem rąk; wiatry niosą burzę. Podchodzimy do okna, bo zajęcia są skończone. Mentalnie popychamy widły do pracy. Pozostaje jeszcze jeden rząd zagrabionego siana do zebrania, kiedy ciemne chmury pojawiają się nad wzgórzem.

Wrzucają ostatni ładunek; zastanawiamy się czy pomogły im nasze myśli? Czy ich działania nauczyły nas czegoś? Kto kogo uczy?

Tłumaczenie: Hanna Korolczuk