W pogoni za czasem

Donald Van Howten
08 lipca 2010

Chodząc wciąż śpimy, patrzymy na zegarek ? ciało mówi: ?nakarm mnie, wymyj mnie, dotleń mnie, pospiesz się, przecież mam potrzeby?. Jeśli przy przebudzeniu wybieramy bycie obecnym, odnawiamy świadomość, pogłębiamy ją, znów angażujemy się w każde działanie: oddychanie, rozciąganie, mycie ...

Każde chodzenie odbywa się na wszystkich poziomach. Umysł mówi: ?Wstawaj, jest praca do zrobienia, patrz na zegarek, brak ci czasu, jest już któraś tam godzina ... koniec spania, wstawaj?.

Jakiego czasu nie mamy? A co z duchem, czy jest jakiś czas dla niego? Czy możemy uczynić wszystkie żądania naszego ja - ciało, umysł, emocje - ćwiczeniem duchowym?

Jeśli dalibyśmy ciału dużo, dostatecznie dużo, czy byłoby bardziej ciche, czy wysuwałoby mniej żądań? Czy zagubilibyśmy się w ?rozkoszy? obsługując proste czynności? Jeśli zaś nie jesteśmy ciałem, lecz mamy potrzebę posiadania go przez jakiś czas, to czy będziemy o nie dostatecznie dbać? Czy moglibyśmy użyć innego narzędzia, żeby utrzymywać ducha w stanie przebudzenia? Czy bardziej zdawalibyśmy sobie sprawę z tego kim jesteśmy, będąc pod presją stałych żądań?

Gdybyśmy słyszeli komunikaty - ten głośnik, stały organizator porządku dnia ? nasz własny umysł w funkcji programu rozrywkowego, nie zawsze koniecznego, czy bylibyśmy w tej słodkiej nicości, w tej bezczasowości?

W miarę jak powstają myśli wypełniające ten blog, zauważam przestrzeń pomiędzy nimi; czy jest to przestrzeń ?poza czasem?? Czy skończył mi się już czas, o którym myślę, że w nim żyję. Siadam na dworze, żeby medytować; słyszę ptaki, czuję wiatr, słońce wschodzi powoli ? odbicie upływającego czasu ... dzień porusza się naprzód.

Czy brakuje mi czasu, żeby odnaleźć siebie?

Czy tak jak zatoka wypełniona ropą, lub polarny niedźwiedź tracący lód pod stopami; czy ?Nasz? czas też się kończy?

Czy też wszystko zostało tak doskonale zaprojektowane, żeby nas przebudzić? W przeszłości mieliśmy idee ?to jest takie ? z tym są wielkie problemy?, jak przetrwamy wojny światowe, trzęsienia ziemi czy głód. Ale ?to? również przemija. Gdzie się podziało? Jest w księgach historii wyrytych w pamięci. Strach minął, prosperujemy, oddychamy, budzimy się, myjemy twarz ... te drobne rzeczy mogą nieść obietnicę pokoju, choćby nawet w cieniu wielkiego dramatu. Te ?drobne? czynności mogą nas zaprosić do przestrzeni pomiędzy chwilami.

Utrata nadziei zawsze towarzyszy wstrząsom Ducha: ?Strach paraliżuje ducha?. Być może nie czasu nam brakuje lecz ducha, kiedy uganiamy się za marzeniami, które tworzymy, lub za tymi, które tworzą inni, żeby umacniać nasze wierzenia i strach.

Medytacja zakończona, wewnętrzny spokój, na jak długo? Czy zabraknie nam czasu, żeby go utrzymać; czy może mnie nie być w tej podróży przez czas i dalej? Umysł mówi: starzejesz się, ciało będzie mieć więcej potrzeb. Czy jest dosyć czasu, żeby znaleźć siebie, czy przeżyjesz pieniądze, które zarabiasz? Coraz więcej lęku przyczepionego do czasu ...

Nauki mówią: ? już tu jesteśmy, nie ma nic do znajdowania, nigdzie nie trzeba iść, nie ma czasu?. W jaki sposób przypominamy sobie to miejsce, gdzie czas ? iluzja ? jest w naszej twarzy, kiedy dzień podąża za nocą, rok za rokiem, pokazują się siwe włosy, kości bolą przy używaniu. Czy możemy być świadomi obserwowania? Czy potrafimy zdać sobie sprawę, że nic się tutaj nie zdarza ? że już jesteśmy poza czasem? Czy już teraz potrafimy przestać biec?

Obyśmy oddychali pomiędzy każdą chwilą, widzieli przestrzeń pomiędzy, postrzegali wielkie i małe zdarzenia, jako lekcje.

Czy moglibyśmy sprowadzić, według własnego uznania, całą ludzką historię do jednej chwili, pobłogosławić ją i puścić?

Czy możemy zerkać na przyszłość przez płot i widzieć tylko możliwości wszechobecnej chwili teraz?

Jak mówi ratownik: ?spaceruj, nie biegaj?. Zatrzymaj się, oczy otwarte. Powoli, bez ograniczeń czasowych, wchodź w swoją własną chwilę raz za razem.

Gdybyśmy mogli zatrzymać te obracające się karty w książeczce z obrazkami, gdybyśmy mogli zatrzymać czas, zwolnić, żeby zobaczyć tylko ten moment; czy byłby on ciszą? A jeśli tak, to kto by tam był, żeby to zobaczyć?

Tłumaczenie: Hanna Korolczuk