Porzucenie: kto odchodzi a kto zostaje porzucony?

Donald Van Howten
28 maja 2012

Jako dziecko zostałem porzucony. Wiązało się to z dramatami, w które nie będę teraz wchodził. Obecnie mam świadomość, że większość z nas ma podobne doświadczenie. Może to nas dotyczyć w różnym stopniu i w różny sposób. Dziecko zostało pozostawione na parę chwil w sklepie spożywczym (środki czystości w 6 alejce ? Van nie może się powstrzymać przed przytoczeniem popularnego spotu z telewizji), kiedy było w nastroju ?podatnym na zranienie?. Dla niego to przerażające porzucenie! Czasem wystarczy kilka chwil nieobecności matki, żeby utworzył się taki wzór. Inne dziecko doświadcza dużo bardziej dramatycznych okoliczności, ale reakcją jest: ?nic się nie stało?. O co w tym wszystkim chodzi?

Kiedy teraz zastanawiam się nad moimi ?odciskami życia? związanymi z porzuceniem, jak również powtarzanymi później (jakże bolesnymi) zdarzeniami, odkrywam, że niezła lekcja wynika z tego wczesnego doświadczenia, ucząca jak możesz nie być samotnym będąc sam.

Nowe, przydatne wyobrażenie siebie wyłoniło się ze mnie ? Trochę czasu zajęło mi, żeby zobaczyć wartość tych lekcji, jak również pułapek zawartych w tej szczególnej strategii ? ale dziś to potężne narzędzia, z których korzystam w życiu ? kiedy już moje nastawienie się zmieniło.

Wracanie do ?siebie? ? bo doświadczenie utraty i poczucie porzucenia pewnie znów nas spotka, to zdarza się dosyć często w życiu. Na przykład, weźmy nasze pierwsze i największe oddzielenie od Boskiego Źródła, znane jako narodziny. Niewątpliwie świat astralny, z którego pochodzimy, był/jest jak sądzę bardziej pogodnym i przyjemnym środowiskiem. Potem lądujemy w świecie, gdzie poddawani jesteśmy ?ciężkiej próbie?, a uczenie odbywa się na szerszym planie. Czasami ?zainspirowani przez siebie? przypominamy sobie kim jesteśmy a nawet kim będziemy.

Jest taka piosenka mówiąca, że ?pierwsze zranienie jest najgłębsze?. Odnoszę to do pierwszego odseparowania przy narodzinach, gdzie Bóstwo zdaje się mówić: ?wychodź, graj w mojej sztuce?.

Zapomnieliśmy kto odszedł a kto został porzucony ? pogoń za błyskotkami/zmysły i utrata prawdziwej tożsamości staje się rozpoznawalna: odseparowanie staje się głęboko zakorzenionym porzuceniem. Pierwsze zranienie, a takie głębokie!

Ta pierwotna utrata zdarzyła się tak dawno (w kontekście naszego wierzenia w czas ?). Być może tak wiele żywotów minęło, że mogliśmy doświadczyć amnezji. Zajmujemy się raczej ostatnimi ?porzuceniami?, nie dotykając ?tego pierwszego?: uczucia płyną z serca, głębia utraty jest tak wielka, że widzimy/doświadczamy tylko tych ostatnich ?powierzchownych? strat. Gdzieś w głębi możemy podejrzewać, że docieranie do ?tej pierwotnej? mogłoby być zbyt potworne.

Ale przecież ona JEST: największa, najgłębsza, najtrudniejsza do przełknięcia. Odseparowaliśmy się, a przynajmniej tak się wydaje, zostaliśmy odstawieni od naszego źródła. Kiedy tak naprawdę głęboko przeszukamy naszą duszę, przyglądając się temu kim jesteśmy, docieramy do najgłębszej tęsknoty za tym Jednym, który odszedł ? lub którego zostawiliśmy! Wciąż odnotowujemy agitację naszego Ja, aż w końcu w którymś momencie decydujemy się powrócić do świata! Wybieramy coś lżejszego, łatwiejszego, śmiertelny powrót do życia dla jego chwilowych przyjemności i przywiązań.

Porzucenie. Kto odchodzi a kto zostaje porzucony?

(Przepraszam, jeśli to co piszę przypomina trochę kazanie ? w taki sposób mnie uczono i czuję, że to była prawdziwe ? oczywiście wy możecie czuć zupełnie inaczej. Jednak, zawsze podkreślam to w moim blogu, nie chodzi o to, żebyście postępowali jak ja lub ktokolwiek inny, mam jedynie nadzieję, że mój tekst może zainspirować SAMO-przebudzenie ?)

Kolejna sprawa, duża, wielki wybuch, jeśli wolisz ? więc, mówi się. że istniało początkowe rozszerzenie/oddzielenie Boskości w każdym z nas (dalej mnie słuchasz?). Możemy powiedzieć, że to rozszerzenie/separacja zdarzało się metodą prób i błędów, w oparciu o Lila, wielki początek dramatu życia ? Zatem, pytanie płynące z Boskiego Źródła może brzmieć: ?Czy jako części większej całości powrócimy kiedyś do Niego/Niej??

Czy będziemy szukać Stwórcy, czy Zabawek stworzonych dla naszej rozrywki? Któż to wie? Tyle zachwytu i oto znów tu jesteśmy rozgrywając swoje dramaciki w rodzaju: moja mama mnie opuściła, umarł mój pies, zostawiając mnie samego, żona mnie zostawiła ? albo, najgorzej ze wszystkiego, sam Siebie porzuciłem, a niech to! Zastanów się chwilę na tym ostatnim!

Tak może się dziać w nieskończoność i zdaje się, że tak jest, jeśli przyjmiemy, że istnieje czas i przestrzeń. Jak mamy zatem powrócić!? Jak się przebudzić, wrócić do domu, przejrzeć przez ból, który sobie sami zadajemy, czy utratę?

Jak zwykle, zacznij tutaj i teraz! Wracając do przykładu z opuszczeniem w sklepie spożywczym - przepracuj to. Czy mama rzeczywiście cię porzuciła, czy po prostu była w innej alejce? Nawet gdyby tak było, czy możemy znów być tym dzieckiem i płakać za nią? Przyjrzyj się dokładnie tej scenie. Weż aparat i skieruj go w stronę obserwatora. Bądź obserwatorem, zupełnie nieprzywiązanym do tej sceny. Jako obserwator zwróć się do środka i zadaj sobie pytanie ?Czy jestem zgubiony, sam, kto odszedł, ale przede wszystkim kto zadaje to pytanie??

WCIĄŻ JESTEŚMY TUTAJ, ZA SCENĄ, TUŻ OBOK TEGO, O KTÓRYM MYŚLIMY, ŻE GO OPUŚCILIŚMY!

Chciałbym zaproponować pewien eksperyment ? jak zwykle doświadczenie jest wielkim nauczycielem, ono powoduje, że możemy tworzyć/wybierać i może to być do pewnego stopnia bezpieczne.
Oto moja propozycja: Spójrz stracie prosto w twarz! Wyobraź sobie, że tracisz wszystko! Wszystko wyrzuć!

Niektóre istoty idą do lasu, na szczyt góry, lub do jaskini, żeby to zrobić. My możemy doświadczać tego w naszym umyśle ? już teraz wypuszczamy wszystko, co mamy i czego, jak sądzimy nie moglibyśmy się wyzbyć, ale robimy to w umyśle (no, można by wyrzucić parę rzeczy naprawdę, żeby zobaczyć jak to smakuje).

Powyższe doświadczenie powinno być rozważane przez jakiś czas, aplikowane w małych dawkach ? czuj się tak bezpiecznie jak tego potrzebujesz. Albo tylko przeczytaj tę propozycję I się nad nią zastanów. Jeśli zdecydujesz się to badać , rób niewiele na jeden raz ? poczuj jak jest tam w środku. Idź dalej tylko wtedy kiedy czujesz, że jesteś gotów.

Wyobraź sobie, że pozwalasz odejść swoim ulubionym rzeczom ? najlepsi przyjaciele, kochankowie, członkowie rodziny odchodzą ? zatop się w tym uczuciu, przejdź przez to doświadczenie. Poczuj i zobacz kim jesteś znowu, za każdym razem. Opróżnić siebie, zaczynając od możliwie najprostszych rzeczy lub istot, których się pozbywamy.

Spróbuj tego. Pewnego dnia będziemy i tak musieli pozostawić wszystkie te istoty, przedmioty, przywiązania. Przećwiczmy to. Spróbujmy już teraz.

To wielkie zadanie ? uczyńmy je tak wielkim jak to możliwe! Tak prawdziwym jak tylko możecie sobie wyobrazić!

W jaki sposób doświadczamy siebie po każdym takim ćwiczeniu? Czy możemy się uśmiechać, choć trochę, śmiać, płakać, mieć bolesne przeżycie, szarpnięcie niepokoju; czy wrócimy po więcej? I znów coś wielkiego, jakby to poprzednie zadanie nie było już dostatecznie wielkie ? czy możemy skierować świadomie nasze doświadczenie w stronę naszego największego ?Porzucenia?: kto odchodzi, a kto zostaje porzucony?

Tłumaczenie: Hanna Korolczuk