?Kompletność?: gdzie jesteśmy?

Donald Van Howten
07 września 2010

Ukończenie może być traktowane tak poważnie jak reinkarnacja, lub z lekkością ? przegapiłem papierek na podłodze podczas zamiatania i wiem o tym, zatem praca jest niedokończona?. Ukończenie może być uświadomieniem sobie naszego wewnętrznego i zewnętrznego życia, które tworzą koncept bycia kompletnym.

Przyjęte wierzenie, będące wynikiem wpływów zewnętrznych w rodzaju: ?nie skończyłeś ostatniego semestru w szkole? czai się w zakamarkach umysłu. Stary szkolny kolega popisuje się mówiąc o ostatnim roku, o przyjęciu z okazji ukończenia studiów, zostawiając cię z żywym poczuciem niedokończenia. Czy to prawda? Czy tylko przyjęte poczucie odpowiedzialności narzucone przez społeczeństwo, członka rodziny; czy jest to coś co ty rzeczywiście odczuwasz jako niedokończone?

Kolejne pytanie: czy jesteśmy kompletni, kiedy jesteśmy w stanie spokoju, w tej chwili, zanim ten szkolny kolega zaczął się popisywać? Możliwe, że jesteśmy kompletni jak zawsze. ?Ta chwila? spokoju, ciszy i zadowolenia jest być może wszystkim co jest ...

W moim doświadczeniu z dużymi i mało znaczącymi, osobistymi i grupowymi procesami zaobserwowałem pewne wzory występujące u mnie i u innych. Ta myśl, że ?to jest to? pojawia się, kiedy ?patrzymy do przodu?, w stronę ?końca?; tworzymy historie ? i to nas oddziela od zwykłych kontaktów z przyjaciółmi czy kolegami szkolnymi oraz od nauk, których poszukujemy.

Czy to oznacza, że jesteśmy niekompletni? Sądzę, że nie. To jest tęsknota, przywiązanie i miłość do naszych bliźnich, o których myślimy, że są dla nas straceni ... na pewien czas.

Kiedy jesteśmy przy końcu jakiegoś szkolenia, w podróży o znaczącym charakterze ? wewnętrzny głos, ciało emocjonalne, ciało energetyczne, ciało fizyczne ? odnotowują informacje i komunikują coś. Reagujemy i zastanawiamy się ... ? ale czy już mi się udało; a co z tym; co z tamtym; czy nie przegapię czegoś; czy otrzymałem tę wiadomość?? Być może inspiracje pochodzące od przyjaciół i nauczycieli działają na nas ponieważ ?jesteśmy tacy sami? ? mamy te same właściwości, których poszukujemy u innych; już posiadamy wiedzę, ona po prostu została obudzona przez inna osobę lub lekcję. Wprawdzie została obudzona przez interakcję z inną osobą, ale jest w nas! Inaczej nie zostałaby wyzwolona.

Czy dalej tam jesteśmy? Może pomocne będzie inne pytanie: Gdzie jest tam? Czego oczekujemy po byciu kompletnym? Pytanie mogłoby brzmieć: Czy rzeczywiście kiedyś zaczęliśmy i czy jest jakiś koniec? Teraz to poważna sprawa.

Powróćmy do pewnej historii: Byłem w młodości woźnym ? był to czas kiedy wkraczałem na moją ?ścieżkę duchową? (jak gdyby wtedy się to zaczynało). Znalazłem nauczyciela duchowego i rozpocząłem praktykę. Wszystko stało się częścią praktyki. Zamiatałem długi korytarz jednym z tych szerokich, puszystych mopów. Kątem oka dostrzegłem skrawek papieru, który wymknął się spod mopa. W gruncie rzeczy niewielka sprawa, ale zauważyłem go! Od tej chwili zaczął się liczyć! Czy odniosę się do tego skrawka świadomości reprezentowanego przez papierek, który nabrał znaczenia, ponieważ zwrócił moją uwagę i stał się ważny? Praca, polegająca na zamiataniu podłogi nie byłaby ukończona, gdybym nie wrócił po niego. Wróciłem ? lekcja trwała długo ? do teraz, kiedy dzielę się tym z wami. Czy miałem poczucie kompletności tamtego dnia wieczorem ? nie; bardziej precyzyjnie, kiedy papierek trafił w fałdy mopa ?nastąpiła kompletność?.

Oczywiście wypadki mogły potoczyć się zupełnie inaczej gdybym miał inne wartości (lub inne widzenie obwodowe). Gdybym nie troszczył się o jakość mojej pracy, gdybym nie przykładał wagi do papierka. Czy byłbym wtedy gorszą osobą, w jakiś sposób niekompletną? Możliwe. Jakby na to nie patrzeć, o braku kompletności można mówić jedynie pod warunkiem, że zauważyłem ten papierek i mogłem podjąć odpowiedzialność ? albo po niego wrócić, albo nie.

Jak długo czujemy się przypisani do skrawka papieru, który się wyślizgnął (skaza niedokończenia), jesteśmy odpowiedzialni. Wracając do papierka, zauważenie i wybranie innej niż nawykowa reakcji powoduje poczucie satysfakcji i, w pewnym stopniu, kompletności. Gdybyśmy pozwolili mu się wyślizgnąć ? gdybyśmy nie wypełnili zobowiązań wobec siebie lub wobec pracodawcy ? moglibyśmy czuć się niekompletni.

Możliwe, że idea bycia kompletnym wiąże się z byciem w tej chwili, w pełnym, lub prawie pełnym skupieniu. Być może dlatego zapisujemy się na kursy, podejmujemy pracę lub trening, żeby pełniej obudzić się do bycia w tym właśnie momencie.

Podobnie jak pojedynczy kwiat w łanie pszenicy, nieczuły na działanie wiatru i kołysanie łodygi, tak my możemy być kompletni w samym środku naszego aktywnego umysłu i tzw. niespełnionych wierzeń. Możemy wybrać podniesienie papierka, lub nie podnoszenie ? wciąż ucząc się bycia w tym momencie.

Pytam siebie czy ten blog jest kompletny ... czy mam to zrobione? Wy określacie swoje potrzeby sami, podobnie jak ja. ?Spoczywaj w pokoju? tak mówi się na koniec życia. Można użyć tego sformułowania na końcu każdej przygody, każdego oddechu ... cały czas tam jesteśmy, nigdy nie odeszliśmy.

Tłumaczenie: Hanna Korolczuk